mar01
mar01

Na początku chciałbym Serdecznie podziękować wszystkim za udział w mini konkursie. Nie spodziewałem się takiego odzewu. Wasze odpowiedzi były bardzo ciekawe, momentami śmiałem się i naprawdę dobrze bawiłem. Obiecuje, że następny będzie z nagrodami.
Dzisiejszy wpis będzie nietypowy. Zawsze opisuje zdjęcie, osobę na nim, daną sytuację itp. Tym razem jednak podejdę do tematu z biologiczno-psychologicznego punktu widzenia i spróbuje odwzorować co działo się w mojej głowie w czasie robienia.
Fotkę powyżej wykonałem podczas deszczu, takiego ciepłego, lubianego przez wielu. Przechodząc sobie w mokrej koszuli minąłem starszego mężczyznę pod daszkiem. Stop! Chwila zastanowienia, rozejrzałem się- wracam! Podchodzę, pytam czy mogę cyknąć fotę. Nie rozumie po angielsku, ale pokazuje, że chcę papierosa. Kurcze, nie pale ale co robić, co robić. !Przecież ja szedłem z Kaśką, a ona pali. Gdzie ona jest? Wołam Kaśkę, sępie papierosa i daje grajkowi. Spust migawki, naciśnięcie, pstryk! Zdjęcie zrobione. Nie zrozumiecie jakie to było miłe uczucie dla mnie, bo Was tam nie było…

Kolejne foto portretowe z ulicy. Tym razem centrum miasta, siedzimy w jednej kawiarence i wypełniamy wniosek do „Młodzieży w działaniu”. Ja Piotrek, Magda i Farista z Estonii. Kilka stolików od nas siedzi starszy mężczyzna i grzebie coś w torbie. Mam fotograficzne przeczucie, że zaraz będzie coś wartego uwagi. Wyjmuje aparacik, kładę na kolanach. Wniosek leży na stole ale ja już o nim nie myślę.
…
…
…
Przyglądam się ceremonii odpalania fajki. Kłąb dymu, odchylenie głowy, jeden buszek, chwila przerwy, drugi buszek, chwila przerwy trzeci buszek, chwila przerwy… aparat do ręki. Ludzie z którymi siedzę rozliczają się z kelnerką a ja w spokoju naciskam spust migawki. Za chwile po raz drugi. Coś do mnie mówią, trzeci pstryk…
Odchodzimy od stolika. Zarzucam torbę na ramię i nadal obserwuje swojego modela. -Idźcie, dogonię Was- mówię. Nie zrozumiecie jakie to było miłe uczucie dla mnie, bo Was tam nie było…

Trzecie zdjęcie. Na nie polowałem przez cały swój pobyt. Zawsze idąc do restuaracji na kolacje, mijałem inną- mniejszą. I zawsze okno było otwarte a w środku, zawsze przy tym stoliku, ci sami Panowie rozgrywali partyjkę domina. Tak w Hiszpanii ludzie się relaksują wieczorami, jakiś meczyk w tv w jakimś pubie, domino itp- wśród ludzi. Naprawdę nie powtarzalne. No i moi drodzy zbierałem się, zbierałem, raz zapomniałem aparatu, raz zapomniałem obiektywu, raz się aparat rozładował, raz karta była zapełniona a oni dzień w dzień siedzieli i grali. I czekali na mnie. W końcu ostatniego dnia sprawdziłem cały sprzęt, założyłem na szyję i udałem się na kolację. Idę sobie chodnikiem ciepły powiew powietrza, z daleka widzę uchylone okno restuaracji. Podchodzę do okienka- w mojej głowie cały świat staje. Nie wiem czy macie tak czasem? Że skupiacie się na czymś tak, że nic obok nie istnieje. Możesz stać na drodze robiąc foto, wiesz, że samochód jedzie, ale stoisz. Wsunąłem głowę do środka przez okno, rozglądam się, domino się ustawia, PSTRYK!
.
.
.
.Gracze obrócili się w moją stronę
PSTRYK! (to jest to foto).
Wymiana uśmiechów, powrót do gry, wysunięcie głowy z okna i powrót do życia. Nie zrozumiecie jakie to było miłe uczucie dla mnie, bo Was tam nie było…
stoisz na scenie, czujesz jak kropelki potu padają na deski, reflektory Cię oślepiają, nie widzisz twarzy widzów, słyszysz brawa, Czujesz energię płynącą z tłumu. Nie zrozumiesz tego;)
znając Twoje podejście biologiczno – psychologicznie można się jedynie domyślać, co miałeś na celu pisząc za każdym razem „bo Was tam nie było…”. ale z uśmiechem się czyta
z bardzo szerokim uśmiechem.
nagrody będą? ;> to ja się postaram bardziej następnym razem
często dla kogoś jest coś szczególnym pomimo tego, że dla innych jest nie ważne lub niezrozumiałe
niemożliwym jest, żeby ktoś przeżył wszystko, ale każdy ma swój świat i kolorowe kredki
plakalam ze szczescia w naprawde dziwnych momentach
buziaki Maju
piescisz oko, piescisz